Ileż można z tymi powieściami? Opowiadania będą tym razem. I to jakie. A tak poza tym, to sobie wrócimy do baśniowej krainy The Fens w Wielkiej Brytanii. Byliśmy tam w czerwcu . Na moim literaturoznawczym kierunku przyzwyczaiłam się do tego, że za opowiadania chwyta się, kiedy prowadząca wie, że nie zmusi studentek do przeczytania czegoś dłuższego. Opieranie listy lektur na opowiadaniach zwiększa szanse na to, że studentki przyjdą na zajęcia przygotowane i że będzie można jakoś z nimi pracować. Taka jest prawda. (Mind you, nie chcę krytykować. Sama pierwsze lata studiów przechodziłam w jakimś stuporze, przez co przez większość czasu nie ogarniałam co się dzieje. A nie musiałam żonglować między dwoma kierunkami albo między jednym kierunkiem a pracą). W każdym razie stąd bierze się mój nieco pobłażliwy stosunek do krótkiej formy. Zdarzają się świetne opowiadania, po których widać, że krótka forma jest dla nich idealna – wtedy treść gości się w niej jak kitku w najbardziej ergo...
recenzje książek, prywatne przemyślenia