Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą postmodernizm

Wegetariański rant – J. M. Coetzee "The Lives of Animals"

Omawialiśmy na jednych zajęciach fragmenty The Lives of Animals (1999) J. M. Coetzeego. Omawialiśmy je jako przykład nowoczesnej literatury par excellence . Chodzi m.in. o zatarcie granicy między fikcją a rzeczywistością.  Bohaterką noweli jest Elizabeth Costello, słynna australijska pisarka, która na stare lata angażuje się w temat ochrony praw zwierząt. Przybywa na Appleton College w  Massachusetts , gdzie jej syn, John, pracuje jako adiunkt. Zaproszono ją, by wygłosiła serię gościnnych wykładów i poprowadziła zajęcia z zakresu animal studies. John zajmuje się fizyką i astronomią, więc obszar działalności jego matki jest mu dość odległy. Co tu owijać w bawełnę: humanistyczne animal studies wydają się dość niepoważne wobec nauk przyrodniczych. John mierzy się również z pewnym dyskomfortem w związku z wizytą jego matki, gdyż wśród jego uczonych kolegów krąży opinia, jakoby Elizabeth trochę się odkleiła. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że wejdzie na aulę i palnie coś, co ...

Zafundowała sobie mindfucka w 4 miesiące [SPRAWDŹ JAK]

W 2019 roku zobowiązałam się do przeczytania Infinite Jest (1996; Little, Brown and Company) w komentarzu pod videorecencją Bladego króla na kanale Pod Naporem. Jakoś mnie wzruszyło, że są ludzie, którzy od lat czekają na polski przekład. Istniały obawy, że to dobry przekład nie będzie , a ja mogłam mieć to gdzieś, ha! — jeden z nielicznych przywilejów studiowania filologii angielskiej. Może jeszcze kiedyś przeczytam Niewyczerpany żart , żeby przekonać się na własnej skórze jak poszło Jolancie Kozak z tłumaczeniem. Ale wtedy uznałam, że nie ma na co czekać. Pobrałam e-booka, który na moim tablecie liczy ponad 1700 stron (pierwsze papierowe wydanie liczy 1088, będę się tego trzymać). No i na pobraniu monstrualnego e-booka utknęłam, nie mogłam się zmusić do rozpoczęcia lektury, rozmiar tego dzieła jednak potrafi onieśmielić. Na szczęście przełamałam się, nakręciłam się niczym Shia LaBeuouf i uporałam się z prokrastynacją — ale dopiero w połowie grudnia. A kiedy skończyłam czyta...