Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą religia

Mobilność

Kolejny dzień pozwalam sobie na bycie maksymalnie zdekoncentrowaną, choć powinnam teraz zakuwać na egzamin z lektoratu. Sama już siebie nie rozumiem. Jest ze mną źle? Czy może to, co mnie dopadło – niemoc i rozkojarzenie – jest normalne i powszechne w tej dobie pandemicznej? Może za dużo rozmyślam, a powinnam po prostu zęby zacisnąć i przez to przebrnąć? Chociaż zęby mocno są już starte i zniszczone, niedługo nie będę miała czego zaciskać. Bruksizm jest chorobą-metaforą.  Co najmniej kilka opcji do rozważenia: a) Na wsi przestało mi zależeć na wykształceniu, przyszłości i mojej miejskiej, inteligenckiej tożsamości. Dlatego sobie odpuszczam tuż przed finałem studiów, dlatego nie potrafię się zmotywować.  b) Popadłam w apatię albo anhedonię; nie jest ze mną aż tak dobrze, jak mi się wydaje.  c) Nie wytrzymuję stresu i zamarzam jak jaszczurka, zamiast docisnąć gazu z tym wszystkim i mieć z głowy Uniwersytet Jagielloński. d) Nie stoję pod ścianą, nie ma naglącej zewnętrzne...

Niewygodny privelege check – "The Ministry of Utmost Happiness" Arundhati Roy

Poluzowanie restrykcji sanitarnych i spowszednienie tematu koronawirusa doprowadziło do tego, że ludzie znowu zaczęli podróżować jak pojebani. Moim zdaniem podróżowanie jest nie tylko przereklamowane, ale też, co najważniejsze, szkodliwe dla środowiska, toteż wyrażam czasami publicznie swoją niechęć do takiego lajfstajlu. Z branżą turystyczną i jej propagandą nie wygram, ale narzucony przez nią dyskurs można by było nadszarpnąć poprzez kreowanie odwrotnych trendów – takich jak siedzenie na dupie albo chodzenie na spacery, afirmowanie lokalności. Wrzuciłam więc na Instagrama Kuli tego oto posta:  Wyświetl ten post na Instagramie. Czytane jest "Ministerstwo niezrównanego szczęścia" Arundhati Roy, a że akcja powieści toczy się w Nowym Delhi, to oglądane są również zdjęcia ze starego albumu o Indiach (zdobytego na pchlim targu kiedyśtam). Tego typu #podróż wystarcza mi w zupełności. Nie odczuwam najmniejszej potrzeby by tam jechać (czy lecieć) i zobaczyć wszyst...

Patrzeć wokół, patrzeć w głąb – o "Waterland" i "Submergence"

To jest dobry czas, żeby poczytać coś o wodzie. Jeszcze lepszy, by poczytać coś o rasie (#blacklivesmatter), ale woda przecież nie będzie czekać. Będzie trochę o tym i o tym. Pomimo deszczowego maja i czerwcowych nawałnic, wiele regionów Polski nadal będzie mierzyć się w tym roku z ogromną suszą – kilka tygodni „złej pogody” nie naprawi strat hydrologicznych, jakie ponieśliśmy na przestrzeni wielu lat. Znikają rzeki, jeziora, kąpieliska, wszelkiego rodzaju tereny podmokłe. Widzę to na przykładzie mojej rodzinnej okolicy. Niedługo będziemy żyć w Rzeczpospolitej Polsce Pustynnej. Ale tym razem wyjeżdżamy z Polski. To może po kolei. Graham Swift jest brytyjskim pisarzem z tego samego pokolenia co Ian McEwan i Kazuo Ishiguro, ale, w przeciwieństwie do swoich kolegów, jest u nas zadziwiająco mało poczytny. W Wielkiej Brytanii cieszy się dużą popularnością. Jest laureatem Bookera z 1996 roku za powieść Last Orders ( Ostatnia kolejka ). Waterland wyszło w roku 1983 (przekład Alek...