Przejdź do głównej zawartości

Posty

Cichy eko-terroryzm – recenzja "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olgi Tokarczuk

Pierwsza powieść Olgi Tokarczuk za mną. Przyznaję, że po przeczytaniu ostrego pojazdu po naszej Noblistce na łamach Praktyki Teoretycznej nie byłam nastawiona wobec niej zbyt przychylnie (najpierw czytam krytykę, a dopiero później zapoznaję się z twórczością krytykowanej – wiem, wiem… mea culpa). Ogólnie dostaje się jej od Pawła Kaczmarskiego i Łukasza Żurka za oderwanie od rzeczywistości, a szczególnie za przemilczanie politycznego wymiaru obecnego kryzysu epidemiologicznego. Tokarczuk zdejmuje z systemu, w którym żyjemy, niewygodną odpowiedzialność za eskalację światowego kryzysu i przerzuca ją na jakiś wydumany poziom metafizyczny, gdzie jesteśmy co najwyżej przez coś „testowani”. W Prowadź swój pług przez kości umarłych brzydkie słowo na „K” również nie pada ani razu, o ile dobrze pamiętam, jakby narratorka nie rozpoznawała lub nie chciała rozpoznać kapitalistycznych mechanizmów, stojących za wszystkimi problemami, które porusza. Uprzedmiotowienie zwierząt, instrumentalne tra...

Męskie Pisanie – Pilch i Houellebecq

W lipcu przeczytałam w końcu Serotoninę Michela Houellebecqa. Następnie przeczytałam Pod Mocnym Aniołem Jerzego Pilcha. Wnioski są takie, że wystarczy mi Męskiego Pisania na jakiś czas. Powinnam czytać więcej kobiecej prozy. Po co ja sobie to robię w zasadzie? Dlaczego jako młoda kobieta poświęcam tyle uwagi stetryczałym facetom w kryzysie wieku średniego? Jak zauważyłam, produkty ich działalności są głównym przedmiotem rozważań na tym blogu. A może po co MY to sobie robimy? Scena z ekranizacji Pod Mocnym Aniołem w reżyserii Smarzowskiego, kiedy Juruś coś tam pieprzy w Jagiellonce o swojej nieuchwytności, budując tym samym imaż utrudzonego artysty: na widowni towarzystwo przytłaczająco damskie, zachwycone, grom oklasków. Goście tacy jak Juruś ewidentnie wykorzystują fascynację młodych kobiet "dojrzałymi" facetami. Żadna ilość pogardliwych, nonszalanckich komentarzy ze strony Jurusiów tego świata nie jest w stanie żaru tej fascynacji zagasić. Być może powinnam być zachwy...

Patrzeć wokół, patrzeć w głąb – o "Waterland" i "Submergence"

To jest dobry czas, żeby poczytać coś o wodzie. Jeszcze lepszy, by poczytać coś o rasie (#blacklivesmatter), ale woda przecież nie będzie czekać. Będzie trochę o tym i o tym. Pomimo deszczowego maja i czerwcowych nawałnic, wiele regionów Polski nadal będzie mierzyć się w tym roku z ogromną suszą – kilka tygodni „złej pogody” nie naprawi strat hydrologicznych, jakie ponieśliśmy na przestrzeni wielu lat. Znikają rzeki, jeziora, kąpieliska, wszelkiego rodzaju tereny podmokłe. Widzę to na przykładzie mojej rodzinnej okolicy. Niedługo będziemy żyć w Rzeczpospolitej Polsce Pustynnej. Ale tym razem wyjeżdżamy z Polski. To może po kolei. Graham Swift jest brytyjskim pisarzem z tego samego pokolenia co Ian McEwan i Kazuo Ishiguro, ale, w przeciwieństwie do swoich kolegów, jest u nas zadziwiająco mało poczytny. W Wielkiej Brytanii cieszy się dużą popularnością. Jest laureatem Bookera z 1996 roku za powieść Last Orders ( Ostatnia kolejka ). Waterland wyszło w roku 1983 (przekład Alek...